Czwartek 12.07, godz.19.00 -Zakatarzony
i ledwo widzacy na oczy spoznilem sie na Aule numero 6 za co
przepraszam wszystkich a szczegolnie Krzyska, ktorego mialem odciazyc w
tygodniu przed Najwiekszym Wydarzeniem w Zyciu Kazdego Mezczyzny
(czytaj: slub)…
Kiedy wpadlem juz i zajalem wolne miejsce Robert Drózd pogrozil mi
palcem (okazalo sie, ze zajalem jego siedzisko) wyglaszajac swoja pogawędkę
na temat Google’owatosci wszelkich narzedzi do zliczania odslo,
statytyk i ich przydatnosci. Zaciekawil mnie, ze dzieki darmowym
narzedziom naprawde mozemy badac bardzo duzo elementow zachowac
uzytkownikow swojego serwisu wlacznie z platnosciami za uslugi. Robert
przekonyal, zeby male firmy nie baly sie “Wielkiego Gie” poniewaz ta
firma wie o nas wystarczajaco duzo juz teraz :)
Kolejna osoba byl Mateusz Romanowski prezentujacy nowy serwis MojDoradca.pl czyli kolejny projekt po ZadajPytanie.pl
zwiazany ze sfera obslugi zapytan eksperckich. Sadzac po komentarzach
przed Matueszuem i jego ekipa jeszcze troche pracy - nie rozwiazane
zostaly kwestie reklamacji, trafnosci odpowiedzi przez eksperta (jak i
kto ma ustalic czy odpowiedz jest optymalna?). W sumie jak zwykle -
diabel tkwi w szczegolach i jesli zalodze MojDoradca uda sie opracowac
rozwiazania - na pewno serwis bedzie popularny i przynoszacy zysk.
Po Mateuszu pojawil sie Kamil Dmowski z Heureki prezentujacy bardzo ciekawy case dotyczacy zorganizowania kampanii spolecznej dla Amnesty International.
Bardzo ciekawa prezentacja + opowiesci o jej tworzeniu i
przeprowadzeniu sadzac po koncowym aplauzie spodobaly sie nie tylko
mnie. Czasami warto sie oderwac od bardzo materialnych i
technologicznych przykladow - w koncu nie sama technika i Internetem
czlowiek zyje.
Na koniec troche zakulisowych plotek: chcialbym puscic lekkiego
trailera a nowo developowanym serwisie / usludze tworzonej przez Wojtka
Chojnackiego (tworcy Spinacza).
Wroc. To znaczy chcialem tylko powiedziec, ze Wojtek pracuje nad czyms
nowym w mojej opinii dosc rewelacyjnym pomysl na serwisie. O
szczegolach pewnie dowiemy sie niebawem od samego autora :)
Druga sprawa - powstal pomysl zrobienia czegos na ksztalt fundacji
majacej na celu promocje nowych inicjatyw technologicznych tworzonych
przez mlodych / gniewnych i z zerowym stanem konta. Fundacja
oferowalalby wsparcie prawne, technologiczne (serwery, lacza itd.),
finansowe (lokal, niezbednych pracownikow w modelu outsourcingu). Cel -
wylowic z rynku takie pomysly, ktore umieraja zazwyczaj za wczesnie bo
wlascicielowi nie starcza czasu i zapalu na dobrniecie o etapu kiedy
moze pokazac cos gotowego.
Fundacja zbierałaby pomysly, oceniala i glosowala nad lista
szczesliwcow. Wylonionych dumnych i bladych tworcow zapraszaloby sie na
2-3 miesiace w jakies miejsce i z pomoca innych firm i specjalistow
pomagaloby sie w procesie developingu (chodzi o stworzenie dzialajacej
bety czy prototypu a nie o robienie calosci).
Po tym okresie odbywalaby sie runda ” beaty contest” (jak to
okreslil Krzysiek Kowalczyk) dla VC i inewstorow i seed funds (za
oplata rzecz jasna).
Dlaczego tak? Przeciez to w sumie powtarzania dzialan VC? Niby tak,
niby nie - VC i seeds w Polsce wykazuja znikome zainteresowanie malymi,
bardzo wczesnymi projektami z roznym przyczyn (moje ulubione - brak
znajomosci tematu pomine). Podanie na tacy projektow i osob pomogloby
a) VC (bo maja za friko research i odsianie) b) tworcy (sa szkoleni,
wspomagani a na koniec wystawiani pod oglad potencjalnych inewstorow).
Trwaly dyskusje czy taka inicjatywa jest potrzebna wogole (moze
wlasnie samoistny odsiew ma na celu wylonienie firm, ktore potrafia sie
same sprzedac?) i czy nie lepiej zrezygnowac ze szczytnych celow pro publico bono
i ubrac calosc inijcatywy w biznesowy garnitur i stworzyc normalna
dzialalnosc na bazie procesu “pre pre seed”. Sam nie wiem i poddaje pod
dyskusje calosc pomyslu - piszcie, komentujcie.
UPDATE:
Bardzo podobna (poza wartswa “non profit” pewnie) inicjatywa pojawila sie w Anglii - Seedcamp
Spotkanie
Aula 6
Opis:
Czwartek 12.07, godz.19.00 - Zakatarzony i ledwo widzacy na oczy spoznilem sie na Aule numero 6 za co przepraszam wszystkich a szczegolnie Krzyska, ktorego mialem odciazyc w tygodniu przed Najwiekszym Wydarzeniem w Zyciu Kazdego Mezczyzny (czytaj: slub)…
Kiedy wpadlem juz i zajalem wolne miejsce Robert Drózd pogrozil mi palcem (okazalo sie, ze zajalem jego siedzisko) wyglaszajac swoja pogawędkę na temat Google’owatosci wszelkich narzedzi do zliczania odslo, statytyk i ich przydatnosci. Zaciekawil mnie, ze dzieki darmowym narzedziom naprawde mozemy badac bardzo duzo elementow zachowac uzytkownikow swojego serwisu wlacznie z platnosciami za uslugi. Robert przekonyal, zeby male firmy nie baly sie “Wielkiego Gie” poniewaz ta firma wie o nas wystarczajaco duzo juz teraz :)
Kolejna osoba byl Mateusz Romanowski prezentujacy nowy serwis MojDoradca.pl czyli kolejny projekt po ZadajPytanie.pl zwiazany ze sfera obslugi zapytan eksperckich. Sadzac po komentarzach przed Matueszuem i jego ekipa jeszcze troche pracy - nie rozwiazane zostaly kwestie reklamacji, trafnosci odpowiedzi przez eksperta (jak i kto ma ustalic czy odpowiedz jest optymalna?). W sumie jak zwykle - diabel tkwi w szczegolach i jesli zalodze MojDoradca uda sie opracowac rozwiazania - na pewno serwis bedzie popularny i przynoszacy zysk.
Po Mateuszu pojawil sie Kamil Dmowski z Heureki prezentujacy bardzo ciekawy case dotyczacy zorganizowania kampanii spolecznej dla Amnesty International. Bardzo ciekawa prezentacja + opowiesci o jej tworzeniu i przeprowadzeniu sadzac po koncowym aplauzie spodobaly sie nie tylko mnie. Czasami warto sie oderwac od bardzo materialnych i technologicznych przykladow - w koncu nie sama technika i Internetem czlowiek zyje.
Na koniec troche zakulisowych plotek: chcialbym puscic lekkiego trailera a nowo developowanym serwisie / usludze tworzonej przez Wojtka Chojnackiego (tworcy Spinacza). Wroc. To znaczy chcialem tylko powiedziec, ze Wojtek pracuje nad czyms nowym w mojej opinii dosc rewelacyjnym pomysl na serwisie. O szczegolach pewnie dowiemy sie niebawem od samego autora :)
Druga sprawa - powstal pomysl zrobienia czegos na ksztalt fundacji majacej na celu promocje nowych inicjatyw technologicznych tworzonych przez mlodych / gniewnych i z zerowym stanem konta. Fundacja oferowalalby wsparcie prawne, technologiczne (serwery, lacza itd.), finansowe (lokal, niezbednych pracownikow w modelu outsourcingu). Cel - wylowic z rynku takie pomysly, ktore umieraja zazwyczaj za wczesnie bo wlascicielowi nie starcza czasu i zapalu na dobrniecie o etapu kiedy moze pokazac cos gotowego.
Fundacja zbierałaby pomysly, oceniala i glosowala nad lista szczesliwcow. Wylonionych dumnych i bladych tworcow zapraszaloby sie na 2-3 miesiace w jakies miejsce i z pomoca innych firm i specjalistow pomagaloby sie w procesie developingu (chodzi o stworzenie dzialajacej bety czy prototypu a nie o robienie calosci).
Po tym okresie odbywalaby sie runda ” beaty contest” (jak to okreslil Krzysiek Kowalczyk) dla VC i inewstorow i seed funds (za oplata rzecz jasna).
Dlaczego tak? Przeciez to w sumie powtarzania dzialan VC? Niby tak, niby nie - VC i seeds w Polsce wykazuja znikome zainteresowanie malymi, bardzo wczesnymi projektami z roznym przyczyn (moje ulubione - brak znajomosci tematu pomine). Podanie na tacy projektow i osob pomogloby a) VC (bo maja za friko research i odsianie) b) tworcy (sa szkoleni, wspomagani a na koniec wystawiani pod oglad potencjalnych inewstorow).
Trwaly dyskusje czy taka inicjatywa jest potrzebna wogole (moze wlasnie samoistny odsiew ma na celu wylonienie firm, ktore potrafia sie same sprzedac?) i czy nie lepiej zrezygnowac ze szczytnych celow pro publico bono i ubrac calosc inijcatywy w biznesowy garnitur i stworzyc normalna dzialalnosc na bazie procesu “pre pre seed”. Sam nie wiem i poddaje pod dyskusje calosc pomyslu - piszcie, komentujcie.
UPDATE:
Bardzo podobna (poza wartswa “non profit” pewnie) inicjatywa pojawila sie w Anglii - Seedcamp